Prawo jazdy

Czy mówi ci coś fraza ‘nauka jazdy w Sosnowcu’? Mnie też przez bardzo długi czas nic nie mówiła. W każdym bądź razie w czasie, kiedy prawo jazdy pozostawało dla mnie najpierw, z racji mojego wieku, niedostępne, a potem, z racji braku wolnego czasu, mgliście abstrakcyjną opcją, z której planowałam skorzystać dopiero w bliżej nieokreślonej, dalekiej przyszłości.  No i przyszła kryska na Matyska, a raczej ta daleka niesprecyzowana przyszłość, no i postanowiłam wziąć się w garść i pójść w końcu na to szkolenie dla kierowców.

Wiadomo, Sosnowiec miasto niemałe, a ja na pewno nie zamierzałabym po nim biegać tylko po to, żeby zobaczyć czy i gdzie wiszą szyldy tak zwanych „elek”. Nie zamierzałam też spędzać ciężkich i długich godzin nad moją (nomen omen już dawno przedawnioną) książką telefoniczną. Już nie wspomnę o przewidywanych godzinach wydzwaniania po różnych mniej lub bardziej szemranych firmach, w których często ludzie nie wiedzą, czego sami chcą. I te horrendalne rachunki za telefon. Siadłam więc roztropnie do Internetu i wpisałam bez namysłu powyżej wspomnianą frazę. Cóż, to, co wyrzuciła z siebie po chwili przeglądarka nie zrobiło na mnie najlepszego wrażenia. Panie i Panowie, Sosnowieckie szkoły jazdy mają strony fatalne, lub nie mają ich wcale. Kilka tylko się wybija, ale nie powiem które. Sprawdźcie sami.

Komenarze zamknięte.